Tragiczna powódź z października 2024 roku nie pokrzyżowała planów organizatorom wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana. 76. edycja miała wysoki poziom sportowy i – na przekór niszczycielskiemu zjawisku DANA – wyeksponowała piękno regionu tej hiszpańskiej wspólnoty autonomicznej.
DANA to skrót od hiszpańskiego określenia depresión aislada en niveles altos. Jest to zjawisko, które występuje, gdy zimne powietrze napotka ciepłe i wilgotne masy znad Morza Śródziemnego. Często zdarza się jesienią, gdy w tym regionie Europy kończy się pora letnia. Tym razem DANA była wyjątkowo niełaskawa dla mieszkańców przede wszystkim południowo-wschodniej Hiszpanii, ale także regionów Kastylia-La Mancha i Andaluzja. W samym regionie Walencji zginęły 224 osoby, a w całym kraju 232. Oprócz najdotkliwszych skutków, jakimi są stracone ludzkie życia, bardzo mocno ucierpiały budynki, infrastruktura czy samochody.

Na początku listopada 2024 roku Ángel Casero, dyrektor wyścigu i były kolarz, udzielił wywiadu podcastowi magazynu Volata, w którym przyznał, że nie ma pojęcia, czy Volta a la Comunitat Valenciana w 2025 roku się odbędzie. To nie był czas na rozmawianie z władzami o wyścigu – wszyscy byli zajęci liczeniem ofiar, strat i sprzątaniem błota z tego, co ocalało. Dziś wiemy, że Casero i jego zespół wykonali potężną pracę, doprowadzając wyścig do skutku. Przed startem ostatniego etapu powiedział mediom, że za pośrednictwem tego wyścigu walencjanie chcieli powiedzieć światu, że żyją i idą do przodu.
Z powodu zniszczeń dróg i rozmaitych innych utrudnień spowodowanych powodzią, trasa wyścigu musiała zostać zmieniona. Jednak w żadnym stopniu nie dało się odczuć, że przez to była mniej atrakcyjna, a wręcz przeciwnie – oglądając Wyścig dookoła Walencji można było dobitnie przekonać się o pięknie tego górzystego regionu Hiszpanii z zapierającymi dech w piersiach widokami ze szczytów podjazdów i malowniczymi miasteczkami. Kolarze musieli zmierzyć się z wymagającym terenem, który znakomicie sprawdził dyspozycję po zimowych przygotowaniach.
Najmocniejszym kolarzem w całym wyścigu był Kolumbijczyk Santiago Buitrago z drużyny Bahrain-Victorious. 25-latek odniósł dwa zwycięstwa etapowe. Pierwsze na drugim odcinku, kiedy to kolarze mierzyli się z dwoma podjazdami drugiej kategorii: Coll de Rates, treningowej mekce kolarskiego świata, oraz kąśliwym Font de Partegat, który prowadził na metę. Po raz drugi zwyciężył czwartego dnia rywalizacji na trudnym, interwałowym etapie z Oropesa del Mar do Portell de Morella. Pomimo wielu prób ataków w dynamicznej końcówce, Buitrago pozostał cierpliwy i niespodziewanie – jak sam przyznał – uniósł ręce w geście triumfu. Ostatni etap do Walencji przejechał bezpiecznie w peletonie, eskortowany między innymi przez Kamila Gradka. W ten sposób Santiago Buitrago znakomicie rozpoczął ważny dla siebie sezon, w którym jako główny cel postawił sobie Tour de France.

Hiszpanie kończą tę etapówkę ukontentowani nie tylko z powodu tego, że udało się ją zorganizować, ale także ze względu na Ivána Romeo z drużyny Movistar, który po 15-kilometrowej solowej ucieczce wygrał trzeci etap z metą w Alpuente. 21-letni Romeo jest obecnie jedną z największych nadziei hiszpańskiego kolarstwa. W ubiegłym roku został mistrzem świata orlików w jeździe indywidualnej na czas – na przekór wszystkim przewidywaniom. W swoim pierwszym wyścigu w sezonie potwierdza, że posiada coś, co w kolarstwie potocznie nazywa się „motorem”. Przy ponad 190 cm wzrostu i prawie 80 kg wagi potrafi utrzymywać wysoką moc w płaskim lub lekko pofałdowanym terenie, ale przy tym radzi sobie w terenie górzystym, co udowodnił na drugim etapie, gdzie długo utrzymywał koło Pello Bilbao. Hiszpanie widzą w nim kolarza na miarę Miguela Induraina (tak, wiem, to duże słowa, ale nie moje 😉), który będzie wygrywał wyścigi na czas i popisywał się takimi akcjami jak w Alpuente.

Przy okazji sukcesu Romeo w Walencji, hiszpańskie media rozpisują się o jego osobowości i kolarskiej drodze. Alexis Gandía, trener w drużynie Movistar, powiedział w rozmowie z Relevo, że jego „cyferki” pozwalają porównywać go do innych wielkich kolarzy o jego posturze – takich, którzy oprócz jazdy na czas czy po płaskim, potrafią się wspinać. Przyznał również, że to, jak wjechał na Font de Partegat było potwierdzeniem jego możliwości, a nie niespodzianką. Wskazuje się również na jego cechy charakteru, takie jak: profesjonalizm, pracowitość, inteligencję i dojrzałość. Na wypadek, gdyby zrobił wielką międzynarodową karierę, to mówi też dobrze po angielsku, co w Hiszpanii wcale nie jest takie oczywiste. Jego kolejne starty są zaplanowane z myślą o jeździe indywidualnej na czas: teraz wybiera się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich na UAE Tour, następnie pojawi się w Paryż-Nicea i Tour de Romandie. Movistar planuje dla niego również wielki tour i ma być to Tour de France albo Vuelta a España.
Z Walencji w dobrych humorach wyjeżdża również drużyna Lidl-Trek. Kolarze sponsorowani przez znaną sieć supermarketów otworzyli i zamknęli wyścig – wygrali etap jazdy drużynowej na czas i ostatni odcinek z metą w Marina de Valencia, gdzie Jonathana Milana profesorsko poprowadził do zwycięstwa doświadczony Edward Theuns. Ponadto dwa dni w koszulce lidera spędził Mathias Vacek, który jednakowoż nie przystąpił do ostatniego etapu. 22-letni Czech ma swoją drogą związki z Hiszpanią, ponieważ większą część roku spędza w Motril w prowincji Granada, gdzie trenuje razem ze swoim starszym bratem, Karelem, który zakończył kolarską karierę po ubiegłym sezonie. Vacek, podobnie jak Iván Romeo, posiada uniwersalne umiejętności – potrafi jeździć na czas, w wyścigach jednodniowych czy na szybkich finiszach.

Jeśli zatem walencjanie chcieli pokazać, że trwają i kontynuują to, co robili przed DANĄ, to zdecydowanie im się to udało. Zorganizowali świetną edycję, która wyeksponowała piękno regionu i stworzyła fantastyczne warunki do ścigania kolarzom, którzy w tym regionie czują się niemal jak w domu, bo każdego roku spędzają tam minimum kilka tygodni przygotowując się do sezonu. A wszystko to pamiętając o ofiarach kataklizmu i tych, którzy stracili swoich bliskich.

Klasyfikacja generalna 76. edycji wyścigu Volta la Comunitat Valenciana:
Results powered by FirstCycling.com
Jeśli spodobał Ci się ten materiał, to możesz postawić mi wirtualną kawę, np. espresso, cappuccino lub latte: https://buycoffee.to/periodistamarta Będzie mi miło wypić „czarne złoto” w Twoim towarzystwie 🙂

